Avatar
Napisane przez Opublikowane 16 czerwiec 2021

Weteran na przetrwaniu #1 Pierwsze kroki [SSP]

Avatar
PanCake 16 czerwiec 2021

Chciałbym was dzisiaj zaprosić do nowej miniserii, bardzo eksperymentalnej - mowa tu o… relacji z rozgrywki w trybie jednoosobowym - SSP (Survival Single Player). Na ten moment w formie tekstu, nie wiem, czy klasyczne nagranie wideo z komentarzem cieszyłoby się tutaj popularnością - zobaczymy co czas przyniesie.
 
Wróćmy jednak do tematu artykułu, jak pewnie niektórzy z Was zauważyli, nie było mnie jakiś czas na głównej. Złożyło się na to mnóstwo czynników, których przytaczać tu nie będę - jednakże, co istotne dla naszej sprawy, w tym czasie byłem „odcięty” od tematu gry.
 
Moja wiedza odnośnie Minecrafta zatrzymała się na etapie wersji w okolicach 1.13. Trzy aktualizacje Minecraft, które zmieniły wszystko - to z pewnością mogę już powiedzieć, ponieważ piszę te słowa mając już materiał na dwa następne wpisy. Jestem naprawdę pod wrażeniem, ponieważ z samą grą jestem już od dobrych kilku lat, jak większość graczy - wracałem i odchodziłem, ale jeszcze nigdy nie czułem takich pozytywnych emocji po powrocie.
 
Czuję się jak ten jedenastoletni chłopczyk, który pierwszy raz „odpalił” grę na swoim zdezelowanym komputerze (który swoją drogą służył mi do końca września tego roku, kiedy w końcu nastąpiła zmiana, skutkująca tym, że mogę dość płynnie grać na nowych wersjach gry).
 
Chciałbym się z wami tym uczuciem podzielić, w związku z tym zapraszam do mojej bajki - pierwszy epizod naszej przygody już przed wami.

Informacje techniczne

  • Wersja gry: 1.16.4
  • Ziarno świata: -8861624657163318610
  • Tryb: przetrwanie, trudny;
  • Dodatkowe ustawienia: brak, planuję wprowadzić kilka modyfikacji oraz tablicę zgonów, żebyście mogli mnie z nich rozliczać :) 
 

Weteran na przetrwaniu
#1 Pierwsze kroki [SSP]

To chyba na tyle, po wygenerowaniu świata zostałem „wrzucony” w dość klasyczny scenariusz - jak widać po obrazku powyżej, pojawiam się na polanie. Zaczynam więc się rozglądać, ponieważ pewne podstawy zostają na całe życie - potrzebuję drewna, i jedzenia. W okolicy znalazłem mały las zbudowany z kilku dębów i brzóz, a także coś, co po dosłownie kilku minutach zwykłej rozgrywki wprawiło mnie w niemałą konsternację.
 
Pszczoły, to jedno - ale one rozmiarowo przypominają bardziej papugi niż drobne owady. Z pewnością jednak nie można im odmówić uroku, są śliczne - ule również, chociaż na razie postanowiłem je zostawić w spokoju: z moimi zdolnościami w PVP daleko bym nie uciekł jakby postanowiły wziąć odwet za zniszczone siedlisko. Wracając do meritum - pozbierałem nieco drzewa na podstawowe przedmioty - stół rzemieślniczy, jakieś narzędzia. Wyruszyłem więc dalej, pustynią w kierunku przygody.
 Zlokalizowałem pierwsze owieczki, zatem w okolicy rozpocząłem pierwsze wykopki - kamień się przyda, nie ma sensu robić drewnianych narzędzi. Po chwili byłem już gotowy, przy okazji znalazłem trochę rudy żelaza: szczęście początkującego :). 
Coś w tych pierwszych dniach jest, ponieważ zanim się obejrzałem, dopadła mnie noc - nie mam stałego kąta, więc skleiłem „na szybko” łódkę i wyruszyłem wzdłuż wybrzeża w poszukiwaniu wrażeń. Od razu zwróciłem uwagę na zawartość głębin morskich - i wywarło to na mnie niesamowite wrażenie, ależ to się ślicznie świeci!
Na horyzoncie zamigotała mi urokliwa jaskinia, niewiele więc myśląc rozpocząłem szaleńczy bieg, modląc się żeby nie zginąć w jakiś głupi sposób - zaszedłem dość daleko, i paniczny sprint w nadziei że znajdę miejsce śmierci jest kiepskim planem.
 
Jak widać na załączonym obrazku, nie byłem w najlepszej kondycji - dlatego więc zacząłem od wyprodukowania kilku sztuk węgla drzewnego, głównie z powodu znacznie większej wydajności od klasycznego drewna (8 przedmiotów / 1 węgiel). I tutaj również podjąłem decyzję o rozpoczęciu odkrywania nowych mechanizmów, zacząłem od ogniska - miałem sporo mięsa, które warto by było upiec. 
Zrobiłem też łóżko, i rozentuzjazmowany poszedłem spać - głównie dlatego, że potrzebowałem „ominąć” noc. Punkt odrodzenia i tak nie będzie działać, ponieważ planowałem zabrać łóżko ze sobą. Wskakując na łódkę ponownie, wyruszyłem w dalszą drogę w poszukiwaniu tych tajemniczych szczątków łodzi, które podobno pojawiają się raz na jakiś czas na wybrzeżu. 

Wreszcie zszedłem na ląd, biegając przez pustynię odnalazłem coś, co wywołało głęboki uśmiech na mojej zmęczonej, nieco pyzatej buźce. Świątynia pustynna, czyli źródło przydatnych przedmiotów, zwłaszcza na początek.
Zatrzymałem się jeszcze na chwilkę, czasem ta gra potrafi zauroczyć tak prozaicznym, niemal klasycznym wyrokiem - wow! 

W środku nie było niespodzianek, wkopuję się z boku, nieco z dystansem - nie chcę przecież uruchomić pułapki, zmory początkujących graczy. W skrzyniach łup był dość przeciętny, chociaż na pewno nie wyszedłem rozczarowany - zabrałem co w tym momencie już moje (znalezione nie kradzione!!!) I wyruszyłem w dalszą drogę. 
Tym razem zdecydowałem się już na tymczasową rezygnację z podróży - potrzebuję surowców, tych kopalnych. Znalazłem po drodze kanion, z dużą ilością żelaza. Tego mi było trzeba, niewiele myśląc wskoczyłem do jaskini nieopodal, i po dość chytrym wykopaniu wszystkiego cennego w okolicy, trafiłem na… opuszczoną kopalnię - ja naprawdę czasem mam niesamowite szczęście. 
Przeszukałem więc naszą strukturę, i poza jedną skrzynką - powyżej,  nie znalazłem za bardzo nic ciekawego. Może po prostu powinienem przeszukać dokładniej, ale postanowiłem odpuścić i zapuścić się głębiej w poszukiwaniu diamentów. Nigdy nie lubiłem tego mozolnego kopania na y = 12 lub y = 13. To takie nudne i monotonne. Zbudowałem tymczasową bazę z najważniejszymi na ten moment obiektami - łóżkiem, piecami i stołem rzemieślniczym. I już byłem gotowy kończyć, gdy coś mnie podkusiło aby jeszcze chwilkę pozwiedzać - nie minęło dziesięć minut, a odnalazłem to czego szukałem. Przed państwem przełomowy moment w historii każdego świata Minecrafta - wykopanie pierwszych diamentów. Mamy to! :)
I tym oto akcentem kończymy naszą przygodę na dzisiaj, następny epizod zapowiada się również interesująco, więc zapnijcie pasy - wkrótce wracam do was z nową porcją materiału z mojej rozgrywki na survivalu.

 


Oceń artykuł
5 1 1 1 1 1 Ocena 5.00 (1 ocena)
Udostępnij